Va’esse deireádh eap eigean…

Mieliście kiedyś wrażenie, że dajecie z siebie totalnie wszystko, jesteście na każde zawołanie, skłonni poświęcić każdą chwile, każdą sekundę  by przypodobać się komuś, by być ważnym dla tego kogoś,by spełnić jego oczekiwania? Jakby tego było mało – to nie wystarcza. Dla tego kogoś nie liczy się wcale Twoje zdanie, Twoja sprawy. Kiedy jesteś potrzebny wie do kogo „uderzyć” jeśli nie, no cóż Twój pech kolego.  Nawet jeśli się starasz, nawet jeśli cały świat zbawisz, to nadal będzie za mało. 

 

Nie mylcie przyjaźni z niewolnictwem.

Miłości z uzależnieniem. 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Codzienności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Va’esse deireádh eap eigean…

  1. soulmate pisze:

    I tak bywa, ale ja wierzę, że dobro powraca 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s